W czwartek, 22 października 2026 r., w Miejskiej Bibliotece Publicznej we Włodawie odbyło się spotkanie autorskie z Kają Bajowską – polską ilustratorką i artystką visual development, autorką pierwszej oficjalnej polskiej okładki do serii o Harrym Potterze. Spotkanie stało się okazją do prześledzenia drogi artystki od szkolnej ławki na profilu matematyczno-fizycznym, przez analogowy warsztat pełen ołówków i kredek, aż po pracę dla światowej marki.
Swoją historię z kultową serią J.K. Rowling Kaja Bajowska rozpoczęła w sposób zaskakująco współczesny - impuls wyszedł z portalu Behance. To tam wydawnictwo dostrzegło jej portfolio i wystosowało propozycję przygotowania koncepcji. Artystka wykonała projekt, który po selekcji z kilkunastu innych prac trafił na ostateczną short-listę i wygrał! Największym zaskoczeniem dla publiczności był fakt, że ilustratorka po raz pierwszy sięgnęła po książkę o Harrym Potterze dopiero na potrzeby tego zadania.
Praca nad tak rozpoznawalną marką niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność. Podczas spotkania Kaja Bajowska nie ukrywała, że konfrontacja z oczekiwaniami branży i czytelników wymagała pewnej odporności. Przyznała, że przed dniem premiery towarzyszyła jej spora trema. Na szczęście projekt spotkał się z wyjątkowo ciepłym i entuzjastycznym odbiorem. Choć wytycznych ze strony wydawnictwa było bardzo dużo, ramy formalne nie zablokowały jej wizji. Udało jej się wpleść w komercyjny projekt charakterystyczny dla siebie styl i autorską wrażliwość.
Swoje zamiłowanie do sztuki Kaja Bajowska wyniosła z domu. Jako najmłodsza z trójki rodzeństwa od małego próbowała dorównać starszym w rysowaniu. Ogromną rolę w jej rozwoju odegrała mama – absolwentka liceum plastycznego. Mimo że Kaja połowę liceum spędziła na profilu matematyczno-fizycznym, w pewnym momencie zrozumiała, że rysunek to nie tylko hobby, ale pomysł na życie, co zaprowadziło ją na Akademię Sztuk Pięknych. W erze cyfryzacji, artystka pozostaje wierna tradycyjnym mediom. Ołówek, papier i kredki stanowią fundament jej pracy. Kaja Bajowska przyznała, że zdarza jej się „podkradać” twarze, i mimikę ludzi napotkanych na ulicy, by tchnąć życie w tworzone postacie.
Spotkanie w bibliotece było nie tylko lekcją ilustracji, ale też pełnego pokory podejmowania wyzwań. Kaja Bajowska zaprezentowała się jako artystka świadoma swojego rzemiosła, łącząca tradycyjny warsztat rysunkowy z wymogami nowoczesnego rynku wydawniczego i projektowego.
Dziękujemy, że tak licznie byliście z nami!
Urszula Panasiuk


